Świadectwo

Świadectwa

 

Rusza dział świadectwa. Czekamy na Wasze świadectwa przesyłane do nas przez stronę www.guadalupe.com.pl poprzez 'FORMULARZ' w zakładce 'WPISZ SIĘ/Świadectwo' w Menu głównym. Szczegółowa instrukcja w formularzu.

Poniżej publikujemy przesłane przez Was świadectwa:



Świadectwo Krzysiek

Witajcie kochani!
Jakieś 3 lata temu zostałem ekskomunikowany z kościoła. Stało się to z własnego wyboru - przyłączyłem sie do sekty świadków jehowy. Wydawało mi się, że strzelając wersetami Biblijnymi z rękawa przybliżam się do Boga, jednak tak naprawdę zacząłem zapominać o takich prostych wartościach, jak miłość bliźniego - porzuciłem i wystawiłem bliskich i przyjaciół i w życiu widziałem tylko sektę. Po dwóch latach, gdy zostałam niemalże do końca zmanipulowany przez sektę przypadkiem zostawiłem torbę z ich "biblia" w samochodzi chciałem poczytać Pismo Święte i skorzystałem z wydania, które dostałem przy bierzmowaniu. Trafiłem wtedy na werset, który mówi "nauka bowiem krzyża glupstwem jest dla pogan, dla nas zaś (...) mocą Bożą". Werset mną wstrząsnął, gdy uświadomiłem sobie, że Jezus zszedł na margines, a ja sam posunąłem się do profanacji krzyża. Zaczęło do mnie docierać jak bardzo zbłądziłem. Po czymś takim wpadałem w coraz gorszy stan emocjonalny. Gdy już nie wiedziałem co robić, Duch Święty przysłał do mnie kolegę, który zupełnie spontanicznie zagrał mi "nic, nie musisz mówić nic. odpocznij we mnie czuj się bezpiecznie" grałem ten utwór przez kilka godzin po jego wyjściu żarliwie się modląc do Jezusa. Niedługo potem za sprawą kogoś ze znajomych trafił do mnie wasz utwór "nikt Cię nie kocha tak jak Ja". Duch Święty wtedy, także przy waszej pomocy kochani, przemieniał moje serce - przygotował na powrót do Kościoła. Przez Krzyż, różaniec i waszą piękną pieśń powrociłem do kościoła. Może jeszcze nie wszystko idzie idealnie, ale staram się. Cieszę się że mogłem Was spotkać na spotkaniu w parafii Przedbórz i choć trochę poznać - wasza służba przynosi piękne owoce. Chwała Panu!     

Krzysiek

______________________________________________________


 
Świadectwo Daniel

Słowem wstępu napisze, że przez blisko 30 lat żyłem tak, że gdybym miał o tym pisać - zgorszyłbym najgorszych. Czyny, które mógłbym tu opisywać i sposób życia, napawałyby wstrętem niejednego człowieka - bardziej niż ja czuje wstręt do swej zaropiałej grzeszności. Tymczasem zostawiając co brudne, poświęćmy uwagę temu co czyste. Nie będę tu opisywał świadectwa nawrócenia, bo musiałbym napisać książkę. Chyba im gorszy człowiek, tym większego musi doznać działania Łaski… Trójcy, Przenajświętszej Pani i Wam (zespołowi Guadalupe) jednak, w podziękowaniu za to, że jesteście - winien jestem opis cudu, który miał miejsce podczas uwielbienia w lubelskiej Katedrze, przed Przenajświętszym Sakramentem. W duchu i podświadomości usłyszałem głos Jezusa, który powiedział do mnie (jak w Piśmie Świętym - zdecydowanym głosem, z wielką mocą) "wiem, że boli cię, że nie widzisz córki - oddaj Mi to!", odpowiedziałem 'weź Panie, oddaje Ci to' i w mgnieniu oka poczułem jak z mojego serca wydobywa się gorzki żal, gniew i smutek tym spowodowany. Zamiast tego, poczułem natomiast wielki pokój, ulgę, słodycz, miłość wlaną w moje serce. Z moich oczu płynęły łzy - przeżycie tak silne i mocne, że nie dało się nad tym zapanować. Dodam, że zgorzkniałemu grzesznikowi nie łatwo jest przeżywać coś takiego w miejscu publicznym. Ale to takie oczyszczające... piękne przeżycie - tak właśnie działa Duch Święty, z woli Boga Ojca - w nas. Cała Trójca pokazała mi Swą siłę, słodycz, miłość i wszechpotężną moc. Po chwili usłyszałem (również w duchu/podświadomości - żeby było jasne) delikatny i łagodny (jak ciepły powiew wiatru) głos "odmawiaj Różaniec, a Ja cię nie zostawię", to była Przenajświętsza nasza Królowa, Matka wszystkich ludzi i ucieczka grzesznych, ostatnia deska ratunku najgorszych z najgorszych – Święta Maryja, umiłowana nasza Pani. Tego dnia nie miałem już siły na więcej - poprosiłem zatem Boga, żeby zatrzymał dalszy potok łask, bo w tamtej chwili nie miałem już siły na większą dawkę miłości...Bóg jest. I jest Miłością.

Daniel

______________________________________________________


 
Świadectwo Norbert z Kozienic

Witam,
Mam na imię Norbert, mam 31 lat. Moja historia pokazuje jak ogromne jest miłosierdzie Pana Boga. Jestem trzeźwym alkoholikiem, nie piję od 4 lat. Cztery lata temu prosiłem Boga, aby mi pomógł i pozwolił mi przestać pić i uratować rodzinę (mam dwoje dzieci), pracę i zdrowie. Dziś wiem, że to dzięki Bogu jestem trzeźwy i każdego dnia Mu za to dziękuję w modlitwie. Rozwijam swoją pasję jaką jest muzyka, prowadzę scholę w swojej parafii. Jestem przykładem, że Pan Bóg kocha każdego i pomaga każdemu. Kocha nawet tego, który bardzo nisko upadł i zapomniał o Bogu. To tak na szybko co udało mi się napisać.
Pozdrawiam

Norbert z Kozienic

______________________________________________________


 

Szczęść Boże!

Jestem Bartek. Ponad pół roku temu, przeżyłem nawrócenie. Wcześniej przeżywałem różne dramaty, brałem używki, narkotyki, uciekałem w subkultury, w pornografię, onanizm. Zadawałem się z towarzystwem, z którym się staczałem. W październiku trafiłem na seminarium odnowy wiary w mojej obecnej wspólnocie. Przez te 8 tygodni Pan Jezus zburzył całkowicie moje stare życie, a dał mi zupełnie nowe. Walka o mnie trwała do samego końca rekolekcji Jeszcze przed ostatnim spotkaniem doznawałem załamania, miałem bowiem wiele uzależnień, z których nie do końca wierzyłem w to, że Pan Jezus mnie z nich wyciągnie. Bardzo długo się z nimi zmagałem i nie potrafiłem wyjść samodzielnie. To był dla mnie ogromny koszmar. Dzień przed wylaniem Ducha Świętego doświadczałem intensywnych ataków złego ducha, czułem i myślałem, że to wszystko bez sensu, że i tak z powrotem wpadnę w te uzależnienia, że ci ludzie, ta wspólnota starają się, a ja i tak to zmarnuję. I właśnie w niedzielę, kiedy otrzymałem Ducha Świętego, otrzymałem również słowo od Pana; "nie lękaj się, jestem z Tobą...", (do tej pory się wzruszam, kiedy o tym wspominam). Wtedy zło odpuściło, Duch Święty napełnił mnie pokojem. Po tym wszystkim razem z osobami z tej wspólnoty poszliśmy do archikatedry na uwielbienie, wtedy prowadziła je Wasza wspólnota, jeszcze wtedy o tym nie wiedziałem. Na tym uwielbieniu był moment, w którym miałem zanurzyć dłoń w chrzcielnicy i uczynić znak krzyża, co miało oznaczać oddanie się pod wpływ Bożego miłosierdzia, (wtedy zaczynał się rok miłosierdzia). I  ja to zrobiłem, po chwili zalało mnie ogromem miłości Bożej. Nigdy nie doświadczyłem tylu miłości na raz.  (Wcześniej w sumie w ogóle jej nie doświadczyłem). Popłakałem się jak małe dziecko, czułem się właśnie, jak dziecko w rękach Ojca, tak dobrze, tak bezpiecznie, namiastka nieba i jeszcze ten śpiew jakby aniołów. Po prostu utonąłem w Bożej miłości. On mnie w Sobie rozkochał, zakochałem się w Nim po uszy. Pan Jezus przez następny miesiąc tym doświadczeniem wyprowadził mnie z nałogów, uzależnień, uwolnił mnie. Pokazał mi też to: że to wszystko, o co wcześniej zabiegałem było śmieciami, wobec tego, co Bóg mi daje. Od tej pory chodzę w Panu. Jemu i Maryi (Ona też pewnie miała w tym duży udział) chwała i cześć, że nas tak umiłował! Amen! Dziękuję też Wam! :)

Bartek

______________________________________________________

 

 

W modlitwie siła.
Jestem wdzięczna Panu Bogu za to, że jakiś czas temu pozwolił mi Was poznać i modlić się z Wami. Już w pierwszych chwilach przebywania wśród Was „uderzyła” mnie radość życia tryskająca z Waszych serc. Zawsze miałam z tym problem i kiedy ktoś mówi mi, że jestem optymistką, to zaraz przypomina mi się fakt, że to jest bardziej wypracowane, niż wrodzone. Potem odkryłam „siłę modlitwy”, której nie brakowało Wam w różnych sytuacjach i otwartość na drugiego człowieka (nie ważne ile ma lat, czy jest chory, czy zdrowy, znajomy, czy obcy) – chęć niesienia pomocy, powiedzenia dobrego słowa, uśmiech. Cieszę się, że Pan Bóg postawił Was na mojej drodze. To był pewien punkt zwrotny w moim życiu. Zrozumiałam, że troski doczesne nie mogą mnie aż tak bardzo męczyć i absorbować, że są rzeczy ważniejsze jak tylko zamartwianie się. Ponad to: Modlitwa – sumienna, systematyczna, częsta. Nie miałam nigdy problemu z modlitwą, towarzyszyła mi od pierwszych dni mojego życia. Dużo jej było w moim domu. Chciałam też nauczyć się modlić pracą i udało się. Jednak odkryłam jeszcze coś. Według mnie modlić się, modlić się pracą, a żyć modlitwą, to jeszcze coś innego. Świadectwo Waszej wiary i żywej modlitwy jest dla mnie bardzo ważne. Dziękuję Panu Bogu i Maryi, za to, że odpowiedzieli na moją prośbę sprzed wielu lat. Posłużyli się właśnie Wami. A więc Drodzy Przyjaciele jesteście narzędziami w Bożych Rękach. Niech Maryja zawsze Was prowadzi i wyprasza potrzebne Łaski, a Wy z pomocą Bożą bądźcie dla innych „nauczycielami modlitwy”, aby mogli doświadczać Miłości i Miłosierdzia Boga Ojca. Bóg zapłać za wszystko…

Monika

______________________________________________________

 

 
«pierwszapoprzednia123następnaostatnia»

Strona 1 z 3
Free joomla themes
stat4u