Zespół GUADALUPE Świadectwa
Świadectwo

Dziękuję Bogu, że jesteście i, że ON przez Was działa. Przypadkiem, dwa dni temu, przed podróżą, dostałam od koleżanki Waszą płytę. Nie będziesz sama w drodze - powiedziała. Owszem, dobrze się jechało w Waszym towarzystwie, ale nie ma przypadków. Tego samego dnia, późnym wieczorem, zadzwoniła koleżanka - racjonalna dość osoba. Była przerażona, bo od tygodnia budziła się o 3.00 w nocy z łomotem serca, lękiem i uczuciem duszności. Tydzień wcześniej udało się jej zdemaskować, nazwać po imieniu i upublicznić potworne zło - z zawodowego obowiązku. Sądziła, że ma problemy kardiologiczne, weszła więc do internetu aby na jakimś forum skonsultować objawy, no i wiadomo na jakie info trafiła. Jako racjonalna osoba - spanikowała totalnie. "Błagam, powiedz co mam robić, jestem z dzieckiem za granicą, boję się że umrę, staram się nie zasypiać, ale to trwa od tygodnia, organizm już nie daje rady, to jakiś obłęd, boję się, z nikim nie mogę o tym pogadać, bo mnie wyśmieją i powiedzą, że zwariowałam" - mówiła. Wiedziałam, że ona, poza modlitwą, potrzebuje jeszcze czegoś bardzo namacalnego. I wtedy zrozumiałam, dlaczego "przypadkiem" dostałam tego dnia Waszą płytę. Najpierw skonwertowałam z płyty i przesłałam jej "Pod Twoją Obronę", potem po raz pierwszy weszłam na Waszą stronę i zobaczyłam, że zamieszczacie tam nie tylko pieśni, ale też modlitwy, różaniec. Poradziłam jej by też weszła na stronę Guadalupe i się razem z Wami modliła, i aby zostawiła laptopa włączonego na noc z Waszym śpiewem i modlitwą. Rano otrzymałam maila zatytułowanego DZIĘKUJĘ. To "dziękuję" jest dla WAS. Koleżanka po raz pierwszy od tygodnia miała niemal całkiem spokojną noc. "Dziś w nocy zrobię tak samo - modlitwa i muzyka Guadalupe" - napisała mi w tym mailu.

Elżbieta

______________________________________________________

 

 

 

Po prostu dziękuje za piosenkę, która w jakiś sposób mnie dotyka i porusza serce " Nikt Cię nie kocha tak jak Ja ". Bóg zapłać i proszę o modlitwę.

Andrzej z Anglii

______________________________________________________

 

 

W modlitwie siła.
Jestem wdzięczna Panu Bogu za to, że jakiś czas temu pozwolił mi Was poznać i modlić się z Wami. Już w pierwszych chwilach przebywania wśród Was „uderzyła” mnie radość życia tryskająca z Waszych serc. Zawsze miałam z tym problem i kiedy ktoś mówi mi, że jestem optymistką, to zaraz przypomina mi się fakt, że to jest bardziej wypracowane, niż wrodzone. Potem odkryłam „siłę modlitwy”, której nie brakowało Wam w różnych sytuacjach i otwartość na drugiego człowieka (nie ważne ile ma lat, czy jest chory, czy zdrowy, znajomy, czy obcy) – chęć niesienia pomocy, powiedzenia dobrego słowa, uśmiech. Cieszę się, że Pan Bóg postawił Was na mojej drodze. To był pewien punkt zwrotny w moim życiu. Zrozumiałam, że troski doczesne nie mogą mnie aż tak bardzo męczyć i absorbować, że są rzeczy ważniejsze jak tylko zamartwianie się. Ponad to: Modlitwa – sumienna, systematyczna, częsta. Nie miałam nigdy problemu z modlitwą, towarzyszyła mi od pierwszych dni mojego życia. Dużo jej było w moim domu. Chciałam też nauczyć się modlić pracą i udało się. Jednak odkryłam jeszcze coś. Według mnie modlić się, modlić się pracą, a żyć modlitwą, to jeszcze coś innego. Świadectwo Waszej wiary i żywej modlitwy jest dla mnie bardzo ważne. Dziękuję Panu Bogu i Maryi, za to, że odpowiedzieli na moją prośbę sprzed wielu lat. Posłużyli się właśnie Wami. A więc Drodzy Przyjaciele jesteście narzędziami w Bożych Rękach. Niech Maryja zawsze Was prowadzi i wyprasza potrzebne Łaski, a Wy z pomocą Bożą bądźcie dla innych „nauczycielami modlitwy”, aby mogli doświadczać Miłości i Miłosierdzia Boga Ojca. Bóg zapłać za wszystko…

Monika

______________________________________________________

 

 

Szczęść Boże!

Jestem Bartek. Ponad pół roku temu, przeżyłem nawrócenie. Wcześniej przeżywałem różne dramaty, brałem używki, narkotyki, uciekałem w subkultury, w pornografię, onanizm. Zadawałem się z towarzystwem, z którym się staczałem. W październiku trafiłem na seminarium odnowy wiary w mojej obecnej wspólnocie. Przez te 8 tygodni Pan Jezus zburzył całkowicie moje stare życie, a dał mi zupełnie nowe. Walka o mnie trwała do samego końca rekolekcji Jeszcze przed ostatnim spotkaniem doznawałem załamania, miałem bowiem wiele uzależnień, z których nie do końca wierzyłem w to, że Pan Jezus mnie z nich wyciągnie. Bardzo długo się z nimi zmagałem i nie potrafiłem wyjść samodzielnie. To był dla mnie ogromny koszmar. Dzień przed wylaniem Ducha Świętego doświadczałem intensywnych ataków złego ducha, czułem i myślałem, że to wszystko bez sensu, że i tak z powrotem wpadnę w te uzależnienia, że ci ludzie, ta wspólnota starają się, a ja i tak to zmarnuję. I właśnie w niedzielę, kiedy otrzymałem Ducha Świętego, otrzymałem również słowo od Pana; "nie lękaj się, jestem z Tobą...", (do tej pory się wzruszam, kiedy o tym wspominam). Wtedy zło odpuściło, Duch Święty napełnił mnie pokojem. Po tym wszystkim razem z osobami z tej wspólnoty poszliśmy do archikatedry na uwielbienie, wtedy prowadziła je Wasza wspólnota, jeszcze wtedy o tym nie wiedziałem. Na tym uwielbieniu był moment, w którym miałem zanurzyć dłoń w chrzcielnicy i uczynić znak krzyża, co miało oznaczać oddanie się pod wpływ Bożego miłosierdzia, (wtedy zaczynał się rok miłosierdzia). I  ja to zrobiłem, po chwili zalało mnie ogromem miłości Bożej. Nigdy nie doświadczyłem tylu miłości na raz.  (Wcześniej w sumie w ogóle jej nie doświadczyłem). Popłakałem się jak małe dziecko, czułem się właśnie, jak dziecko w rękach Ojca, tak dobrze, tak bezpiecznie, namiastka nieba i jeszcze ten śpiew jakby aniołów. Po prostu utonąłem w Bożej miłości. On mnie w Sobie rozkochał, zakochałem się w Nim po uszy. Pan Jezus przez następny miesiąc tym doświadczeniem wyprowadził mnie z nałogów, uzależnień, uwolnił mnie. Pokazał mi też to: że to wszystko, o co wcześniej zabiegałem było śmieciami, wobec tego, co Bóg mi daje. Od tej pory chodzę w Panu. Jemu i Maryi (Ona też pewnie miała w tym duży udział) chwała i cześć, że nas tak umiłował! Amen! Dziękuję też Wam! :)

Bartek

______________________________________________________

 

 

Witam,
Mam na imię Norbert, mam 31 lat. Moja historia pokazuje jak ogromne jest miłosierdzie Pana Boga. Jestem trzeźwym alkoholikiem, nie piję od 4 lat. Cztery lata temu prosiłem Boga, aby mi pomógł i pozwolił mi przestać pić i uratować rodzinę (mam dwoje dzieci), pracę i zdrowie. Dziś wiem, że to dzięki Bogu jestem trzeźwy i każdego dnia Mu za to dziękuję w modlitwie. Rozwijam swoją pasję jaką jest muzyka, prowadzę scholę w swojej parafii. Jestem przykładem, że Pan Bóg kocha każdego i pomaga każdemu. Kocha nawet tego, który bardzo nisko upadł i zapomniał o Bogu. To tak na szybko co udało mi się napisać.
Pozdrawiam

Norbert z Kozienic

______________________________________________________


 
«pierwszapoprzednia123następnaostatnia»

Strona 2 z 3
Free joomla themes

Gdzie nas oglądacie

Zespół Guadalupe na Facebook

Szósta Płyta Już Jest!!!

stat4u