joomla templates top joomla templates template joomla

Kochaj Niepokalaną bez granic ze św. Maksymilianem

o. dr Mirosław M. Adaszkiewicz OFMConv. Opublikowano w Numer 2019/04 (8)

Ojciec Maksymilian z braćmi w czasie rekreacji.

 

Jedynym szczęściem człowieka na ziemi jest kochać Boga i wiedzieć, iż jest się przez Niego miłowanym. Jakże pełne pocieszenia jest czynić wszystko pod okiem i w towarzystwie dobrego Boga, wiedzieć, że On na wszystko patrzy i wszystko mierzy! Jak słodka i pocieszająca jest myśl o tym, że nigdy nie opuszcza nas święta obecność Boga.

 

Jakże szczęśliwy jest człowiek kochający Boga i bliźniego – bo kiedy kocha się Boga, kocha się także bliźniego! Taki człowiek żyje niebem na ziemi. Jak pełen jest wewnętrznego pokoju!

Oto sekret pięknego życia i pięknej śmierci: być kochanym przez Boga, żyć w zjednoczeniu z Bogiem, w Jego obecności i być bez reszty oddanym Bogu!

Jakżeż te słowa św. Jana Vianney’a pasują do życia św. Maksymiliana Marii Kolbego. On chciał kochać Boga, iść do Niego i prowadzić innych do Bożego Serca przez Niepokalaną. Niepokalana była dla Maksymiliana Ideałem, do Niej sam starał się zbliżyć, upodobnić, pozwolić, by Ona opanowała jego serce i całą istotę, by Ona żyła i działała w nim i przez niego, by Ona miłowała Boga jego sercem, by do Niej mógł należeć bezgranicznie. Dla Niej pragnął zdobywać dusze na całym świecie.

Niepokalana urzekła serce o. Maksymiliana i Ona też nauczyła go miłości Jezusa. Jemu chodziło tylko o to, aby wszystkie narody poznały i pokochały Niepokalaną.

Św. O. Pio powiedział o Maryi: „Im bardziej Ją poznajemy, tym bardziej Ją kochamy, a im bardziej Ją kochamy, tym bardziej chcemy Ją poznać”.

O. Kolbe wśród różnych sposobów poznawania Niepokalanej stawiał najbardziej na jeden – modlitwę: „Kto zatem nie potrafi ugiąć kolana i w kornej modlitwie błagać pokornie o poznanie, kim Ona jest, niechaj nie spodziewa się cośkolwiek o Niej bliższego się dowiedzieć”. Zachęcał również, by codziennie przez pięć minut coś przeczytać o Maryi, by Ją bardziej poznawać, kochać i upodabniać do Niej swoje życie.

 

„Kto zatem nie potrafi ugiąć kolana i w kornej modlitwie błagać pokornie o poznanie, kim Ona jest, niechaj nie spodziewa się cośkolwiek o Niej bliższego się dowiedzieć”

 

Czy ja mam swoje ideały, które pragnę realizować? Kto jest moim ideałem? Czy może mam tylko swoich idoli, którzy przemijają?

Co to znaczy mieć ideał? Bo mieć ideał, to znaczy być zawsze młodym w duchu i z nowymi siłami co dzień wytrwale zmierzać do celu. Jak orzeł, dzięki rozpiętości swych skrzydeł, wzbija się hen w słoneczny lazur nieba, tak i człowiek mający w życiu ideał wznosi się myślami ponad zwykłą szarzyznę rzeczy przemijających, sięgając tam, gdzie oko fizyczne nie sięga.

Przybywający do Niepokalanowa bracia byli pod niesamowitym urokiem osoby o. Maksymiliana. Jeden z nich mówił: „Takiego człowieka nigdy jeszcze w życiu nie widziałem”. Osoba o. Maksymiliana była bardzo droga dla wszystkich mieszkańców Niepokalanowa. Dlaczego? – Bo on umiłował Niepokalaną i wskazał nam Ją – jak mówił jeden z braci – jako Ideał, dla którego warto w życiu pracować, cierpieć i umrzeć. Ideał jednak, by nie przygasł, lecz, stawał się coraz żywotniejszy w życiu praktycznym, musi być umacniany z dnia na dzień.

Niekiedy użalamy się, że nie mamy wielu zdolności do podjęcia wielkich zadań, że zdrowie nam nie dopisuje, że nie mamy pieniędzy na wielkie akcje, że mamy trudności personalne i wiele jeszcze innych przeciwności. Maksymilian też nie miał zdrowia, pieniędzy, kapłanów do pracy na misjach – ale miał wielką wiarę, niezachwianą nadzieję i ogromną miłość oraz zaufanie do Niepokalanej, że to Ona wszystkim kieruje, a nie on. Nigdy nie uważał, że on coś wielkiego zrobił, zawsze mówił, że to Ona tutaj wszystkim kieruje. On chciał jedynie pełnić Jej wolę i dać się Jej prowadzić jak dziecko za rękę. I dlatego to ziarno wrzucone w ziemię rozrosło się w wielkie drzewo i przyniosło wielkie owoce.

 

Nigdy nie uważał, że on coś wielkiego zrobił, zawsze mówił, że to Ona tutaj wszystkim kieruje. On chciał jedynie pełnić Jej wolę i dać się Jej prowadzić jak dziecko za rękę.

 

Każdy święty jest w jakiś sposób „szaleńcem” w skali naszych ciasnych pojęć. Liczyć na Opatrzność Bożą, czyż to nie „przesada” i „brak roztropności”? Kupować bardzo drogie maszyny drukarskie, zaciągać kolejne długi z nadzieją, że jeśli się prowadzi misję Niepokalanej, to Ona się zatroszczy o ich spłatę. Wyjechać na misje bez znajomości języka, bez pieniędzy, o jednym zaledwie funkcjonującym płucu i tam zdobywać dusze dla Boga przez Niepokalaną. Zdobywać cały świat dla Chrystusa, zakładać „Niepokalanowy” w każdym kraju, wykorzystywać wszystkie najnowocześniejsze wynalazki techniki, by tylko jak najprędzej mówić wszystkim ludziom, jaką mają wspaniałą Matkę Maryję. A wszystko z Nią, dla Niej i przez Nią. Nawet zginąć dla Niej gdzieś pod płotem, zostać startym na proch, ponieść śmierć męczeńską, być Jej narzędziem i własnością. Stać jak rycerz w pełnej gotowości do posłania, gdzie i kiedy Ona nas pragnie mieć.

Jako Rycerz Niepokalanej, gdy tylko poznał Jej wolę lub życzenie, wówczas wytężał swe siły umysłu i woli, wykorzystywał wszystkie możliwości i uzdolnienia, aby je zrealizować. Nie zważał na stan zdrowia ani na brak dostatecznych środków. Nie powstrzymywały go też żadne trudności – przeciwnie, potęgowały jego zapał i gorliwość. Ufał, że jeżeli Niepokalana czegoś sobie życzy, potrafi też to przeprowadzić, byle tylko samemu nie stawiać oporów, ale ofiarnie współpracować. Był to realista konsekwentny i jednocześnie radosny optymista. Odważnie więc podejmował różne inicjatywy i stosował coraz to nowsze środki i metody pracy, aby jak najprędzej osiągnąć zamierzony cel.

Tak. Taka jest miłość, która nie zna miary, dla której nie ma żadnych przeszkód, która nie myśli o sobie, która nie szuka siebie. Ona – NIEPOKALANA – oto nasz Ideał, oto MIŁOŚĆ, dla której warto oddać życie, dla której warto „zaszaleć”, by móc później umierać ze spokojem i radością, że wiele się dla Niepokalanej w życiu napracowało. NIEPOKALANA – oto najkrótsza i najpewniejsza droga do świętości – droga do NIEBA.

Jednym słowem, o. Maksymilian szedł przez całe życie przebojem i „na wariata”, a że Niepokalana błogosławiła tym „szaleństwom”, świadczy jego dzieło – i męczeńska śmierć. Szaleniec Niepokalanej również dzisiaj wprawia świat w zachwyt. Był on przekonany, że z Niepokalaną wszystko da się zrobić.

 

 

Nie pięknoduchy, chorujące na uwiąd starczy – jak pisała Maria Winowska – tworzą przyczółek mostowy dziejów, ale kadry „szaleńców” idących przebojem. Rzecz w tym, dla kogo się szaleje.

Św. Maksymilian chciał stanąć przy Niepokalanej nie sam, ale z całym zastępem Rycerzy, którzy z Nią podejmą ogromną walkę zdobywania dusz, które giną w powodzi grzechów, nałogów, psucia dobrych obyczajów. Mieli oni być wszędzie obecni i tak działać, by ich nawet nie było widać. Widoczna miała być tylko Ona – Niepokalana.

Kardynał Angelo Amato, mówiąc o Rycerstwie Niepokalanej, stwierdził, że jest ono „klejnotem apostolstwa św. Maksymiliana. To prawdziwe wojsko, którego o. Kolbe pragnął użyć dla rozpowszechnienia Dobrej Nowiny – Ewangelii. To wojsko dobra. Nie prowadzi ono wojny, ale niesie pokój. Nie sieje nienawiści, zamętu, niesie zrozumienie, komunię – to wojsko ewangeliczne”.

Życie św. Maksymiliana jest bardzo bogate. To był człowiek o wielkich horyzontach, zainteresowaniach, o wielkim sercu. I szczególne było jego nabożeństwo do Matki Bożej. Mówił: „Kto do Niej się ucieknie, Jej się odda – wstanie, choćby u wrót piekła był i nawet świętym zostanie. Diabeł bardzo stara się, aby dusze od Matki Bożej odsunąć… Nie oszczędzajmy się też nigdy w sprawie Niepokalanej. Gdy chodzi o Niepokalaną, o Jej sprawę, to nigdy za dużo, nigdy dosyć! Ale coraz bardziej, coraz lepiej, coraz święciej, coraz doskonalej”.

 

Kto do Niej się ucieknie, Jej się odda – wstanie, choćby u wrót piekła był i nawet świętym zostanie.

 

Jego nabożeństwo nie polegało na jakimś odmawianiu modlitwy czy jakichś zewnętrznych pozach. To było coś wewnętrznego. O. Maksymilian był otwarty i dyspozycyjny na każde życzenie Niepokalanej. Uważał, że jeżeli Niepokalana czegoś chce, to choćby cały świat się sprzeciwiał, może się sprzeciwiać, ale przekreślić planów Niepokalanej nie może.

W czasie okupacji, gdy Niemcy tak się srożyli, zabijali, strzelali – o. Maksymilian był spokojny. I gdy jeden z braci powiedział:

– Ojcze, co to będzie, przecież oni szaleją, wszystko niszczą, strzelają, zabijają ludzi… Nas tu taka gromada… O. Kolbe mu odpowiedział:

– Wszystko Niemcom przedstawiłem – po co my tu jesteśmy, co robimy.

I na końcu w tym liście do Niemców, do władz niemieckich, dopisał: „Za to gotów jestem życie oddać”.

– Jeżeli będą nas się czepiać, to bilet pierwszej klasy do nieba, męczeństwo. Ale może brat być spokojny: bez woli Bożej nic się nie stanie! Jeżeli Niepokalana nie dopuści, oni mogą zgrzytać zębami, ale nie mogą nam szkodzić. Niemców nie ma, a Niepokalanów jest.

 

W klasztorze w Niepokalanowie do dziś funkcjonuje bardzo sprawna jednostka strażacka tworzona przez zakonników.

 

To zaufanie, to zawierzenie Niepokalanej u o. Maksymiliana było szczególne. Nieraz mówił: Ona jest dobra. Ona jest potężna. Choćby ktoś był najgorszy, choćby ktoś był najbardziej jakiś zachwaszczony różnymi wadami, jeżeli zwróci się do Niepokalanej, Ona potrafi mu pomóc. Choćby jedno westchnienie do Niej wielkie echo wywołuje w Jej Sercu tak bardzo nas kochającym. Ona najbardziej rogatą pychę, człowieka najbardziej zepsutego, potrafi odmienić. Ale Ona tak bardzo pragnie, żeby przyjść do Niej jak dzieci do Matki, żeby Jej powiedzieć: „Matko moja, kocham Cię, Matko oddaję się Tobie, proszę, żebyś mnie przyjęła i mną się posłużyła”.

Kto odda się Niepokalanej, będzie tam, gdzie jest Ona. Nikt nie kocha Boga tak jak Ona. Nikt nie jest miły Bogu jak Ona. I Ona tych, którzy się Jej oddają, potrafi tam wziąć, gdzie sama jest. Ale najbardziej o to chodzi, żeby być do Jej dyspozycji. Ona, jako Matka, pragnie każde ludzkie serce oddać Bogu. Kto oddał się Niepokalanej, wybrał najlepszą drogę do swego szczęścia. Ona nie potrafi nas zostawić.

Co było tajemnicą św. Maksymiliana, że doszedł do takich osiągnięć w pracy apostolskiej, ewangelizacyjnej, że pociągał za sobą setki młodych ludzi, którzy oddali się Bogu w życiu zakonnym w Niepokalanowie, że osiągnął takie szczyty świętości? Tajemnicą św. Maksymiliana jest jego głębokie entuzjastyczne nabożeństwo do Niepokalanej i dobroć, jako odblask dobroci i miłości Niepokalanej. Niepodobna rozłączyć działalności o. Kolbego od Imienia Niepokalanej.

Jeden z braci zakonnych tak wspomina o. Maksymiliana:

„Dnia 18 października 1927 roku stanąłem w Grodnie przed o. Maksymilianem. Kazał mi usiąść, zapytał, jak mi się jechało, itp. Wreszcie na pożegnanie zagadnął mnie:

– Więc chcesz Niepokalanej służyć?

– Tak, Ojcze, wszak po to tylko tutaj przyjechałem. Z całej duszy pragnę Jej służyć.

– Dobrze, dziecko – odpowiedział rozpromieniony – to będziesz szczęśliwy.

I przycisnął mi głowę do siebie tak serdecznie, że w tej chwili pierzchły mi wszystkie obawy, a w sercu zapanował głęboko dziwny pokój, który mnie już nigdy w życiu zakonnym nie opuszczał”.

O. Maksymilian o Niepokalanej mówił i pisał, nauczał nie tylko słowami, ale i swoim życiem. Dlatego do Niepokalanowa garnęli się młodzieńcy. W jednym tylko roku 1932 zgłosiło się ponad tysiąc kandydatów.

W Niepokalanowie czuliśmy się dobrze – wspomina br. Innocenty Wójcik – mimo trudnych warunków, ciężkiej pracy i obowiązków zakonnych. Niepokalana była nam Matką najmilszą. O. Maksymilian uczył nas, żeby dla Niepokalanej czynić wszystko dobrze i z radością. Podejmowaliśmy obowiązki, dokładaliśmy sobie nieraz pracy i umartwienia, aby sprawić radość Niepokalanej, aby Jej pomagać w zdobywaniu ludzi dla Jezusa.

Kto tak odda się Niepokalanej, staje się Jej umiłowanym dzieckiem, Jej rycerzem, który zdobywa dla Niej siebie i coraz więcej i więcej ludzi, aż wszyscy Ją poznają i uznają za swą Matkę, a Ojca w niebie za Ojca, i tak wreszcie poczują się braćmi.

Niepokalana jest najwspanialszym ideałem człowieka. Jest również nieustającą pomocą w drodze do ideału, jakiego pragnie szczególnie młodzież. Gdy idziemy przez świat zapatrzeni w Niepokalaną i umocnieni Jej niezwyciężoną siłą, jesteśmy bezpieczni od złych wpływów szatana, a nieustannie ubogaceni łaskami Niepokalanej.

 

Zwycięska Pani, Niepokalana, prowadź nas swoją najpiękniejszą drogą do domu Ojca. Ucz nas kochać Boga i ludzi. Strzeż czystości naszych serc. Bądź nam Matką Dobrej Rady w podejmowaniu życiowych decyzji. Otulaj nas swoją matczyną miłością, wypraszaj nam potrzebne łaski. I daj nam odwagę do „szaleństwa miłości” Boga i Ciebie na wzór św. Maksymiliana.

 

 

o. dr Mirosław M. Adaszkiewicz OFMConv

Kustosz Sanktuarium w Niepokalanowie. Mariolog. Wykładowca. Rekolekcjonista. Konsultant KEP ds. trzeźwości.

Artykuły:

Zamów Książkę nr 1

Zamów Książkę nr 2

VideoBlog Guadalupe

Logowanie

Wyłącznie dla członków Wspólnoty i jej Dzieł. Informacje: admin@guadalupe.com.pl

Kontakt

e-mail zespół:
zespol@guadalupe.com.pl
administrator strony: admin@guadalupe.com.pl