Na początku było Słowo cz. 6.

Łono matki powinno być najbezpieczniejszym miejscem na ziemi.
W tym numerze Kwartalnika chcę podzielić się z Wami nieco bardziej obszerną „porcją” rozważań pro-life. Niech to Słowo Boże, które „jest zdolne osądzić pragnienia i myśli serca” (Hbr 4, 12) przenika nas i prowadzi na drodze służby życiu. Maryjo z Guadalupe, Matko Życia Poczętego – módl się za nami!
Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie. Oto wyryłem cię na obu dłoniach. (Iz 49, 14-16a)
Dzisiaj w kontekście powyższego fragmentu chciałabym nawiązać do osoby św. Joanny Beretty Molli. Św. Joanna pozostawiła po sobie niesamowite świadectwo ochrony życia dziecka nienarodzonego kosztem swojego życia. Gdy Joanna po raz czwarty była w stanie błogosławionym, okazało się, że w jej macicy rozwinął się włókniak, który zagrażał zarówno jej, jak i dziecku. Jednak, mimo świadomości zagrożenia (Joanna była lekarzem), zdecydowanie sprzeciwiła się aborcji. Domagała się ratowania życia dziecka za wszelką cenę, także kosztem jej życia. Jej mąż mówił o tym tak: „Aby zrozumieć jej decyzję, trzeba pamiętać o jej głębokim przeświadczeniu – jako matki i jako lekarza – że dziecko, które w sobie nosiła, było istotą, która miała takie same prawa jak pozostałe dzieci, chociaż od jego poczęcia upłynęły zaledwie dwa miesiące”.
Świadectwo życia św. Joanny wpisuje się mocno w powyższy fragment Bożego Słowa. Matka przecież kocha swoje dziecko, chce dla niego dobra. To jest coś naturalnego. A jednak decyzja, aby swoje życie poświęcić, gdy zagrożone jest życie dziecka, nie jest łatwa. To jest konsekwencja stuprocentowej postawy miłości. I chociaż moralnie dopuszczona jest sytuacja ratowania życia matki, nawet gdy wiąże się to w sposób nieunikniony ze śmiercią nienarodzonego dziecka – z powodu niewystarczalności medycyny – to św. Joanna wybrała drogę doskonalszą. Prawdziwie pokochała to dziecko, które chociaż jeszcze tak małe (w momencie wykrycia choroby matki dzieciątko miało 2 miesiące od poczęcia), przecież już istniało jako człowiek. Św. Joanna poszła więc tą drogą, którą wskazał Bóg: „oto wyryłem cię na obu dłoniach”. Ten heroizm miłości to przecież owoc Krzyża Jezusa.
Matka nie może zapomnieć o swoim dziecku, także o tym nienarodzonym. Jakkolwiek sytuacja by się nie potoczyła, jakiejkolwiek decyzji matka by nie podjęła, ta pamięć w niej pozostanie… choć pozornie może się wydawać, że wszystko jest w porządku. Bólem jest decyzja o chorobie dziecka. Bólem jest utrata dziecka z powodu choroby czy wypadku. Ale także bólem jest utrata dziecka z powodu aborcji! A czy jest jakaś nadzieja? Tak. Bo nawet jeśli mama pozornie o dziecku zapomni, to pamięta o nim Bóg. I o niej też. Mama zawsze może wrócić, choć życia dziecku nie wróci. Jest tylko jedna osoba, która może z cierpienia wyciągnąć dobro – jest nią Ten, który na krzyżu wyrył na swoich dłoniach każdego. I dziecko, i mamę, i tatę, rodzinę, lekarzy, stanowiących prawo… Wszystkich. To „w Jego ranach jest nasze zdrowie” (Iz 53, 5). I dar przebaczenia.
* * *
Z życia małego człowieka: Czy wiesz, że w 12. tygodniu życia dziecko jest już bardzo ruchliwe? Otwiera i zamyka usta, porusza gałkami ocznymi, ściąga brwi i „ćwiczy” mimikę. Potrafi „tańczyć” w brzuchu (ma tam dużo miejsca), choć mama jeszcze tego nie odczuwa.
Panie, przenikasz i znasz mnie, Ty wiesz, kiedy siadam i wstaję. Z daleka przenikasz moje zamysły, widzisz moje działanie i mój spoczynek i wszystkie moje drogi są Ci znane. Choć jeszcze nie ma słowa na języku: Ty, Panie, już znasz je w całości. Ty ogarniasz mnie zewsząd i kładziesz na mnie swą rękę. Zbyt dziwna jest dla mnie Twa wiedza, zbyt wzniosła: nie mogę jej pojąć. (…) Ty bowiem utworzyłeś moje nerki, Ty utkałeś mnie w łonie mej matki. Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie, godne podziwu są Twoje dzieła. I dobrze znasz moją duszę, nie tajna Ci moja istota, kiedy w ukryciu powstawałem, utkany w głębi ziemi. Oczy Twoje widziały me czyny i wszystkie są spisane w Twej księdze; dni określone zostały, chociaż żaden z nich [jeszcze] nie nastał. (Ps 139, 1-6.13-16.)
Ten psalm kojarzy mi się z poczuciem bezpieczeństwa i wdzięcznością. To, że Pan mnie „przenika i zna” nie jest powodem do lęku, bo to Jego przenikanie jest Miłością! I tutaj znów kolejny piękny opis stworzenia małego człowieka (sprzed kilku tysięcy lat!): „Ty utkałeś mnie w łonie mej matki”. To życie jest tak kruche, delikatne, drogocenne… I jest cudem! A jego Dawcą jest Bóg. Dlatego tylko On może zadecydować o początku i końcu ludzkiego życia.
Kiedyś odkryłam, że receptą-antidotum na wszelkie kompleksy, niezadowolenie, niepewność, trud jest… WDZIĘCZNOŚĆ. Pan każdego, Ciebie także, stworzył z miłości, cudownie. Już tam, w łonie mamy. Jako dzieło Boże jesteś godny podziwu i obdarzony niezbywalną godnością. I choć powstawaliśmy w ukryciu – przez pewien czas nawet nasza mama i nasz tato nie wiedzieli, że już istniejemy – to Bóg już wiedział i radował się. I to jest niesamowite i niepojęte! On też dał każdemu człowiekowi duszę, która jest w nas pragnieniem nieśmiertelności. Warto o nią zadbać! Pan wszystko wie. Jednak wszechwiedza Boga nie oznacza, że nie mamy wpływu na swoje życie. Wciąż i każdego dnia Jego miłość stwarza nam przestrzeń wolności, w której możemy albo wybrać tę Miłość, albo Ją odrzucić. I raz jeszcze: choć Pan wszystko wie (zna nasze dobre i złe czyny), nie jest to powód do lęku, jeśli tylko zwrócimy się z ufnością do Jego Miłosierdzia.
Uwierz dzisiaj, że jesteś „stworzony tak cudownie”, że jesteś „dziełem godnym podziwu”! I takim jest każdy człowiek – ten mały, maleńki, jeszcze ukryty przed światem i ten nieco większy; ten zdrowy i ten chory; ten u początku i u kresu życia. KAŻDY. Więc… „dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie”!
* * *
Z życia małego człowieka: Czy wiesz, że w momencie poczęcia dziecko ma już swój pełny genom, odrębny od genomu rodziców? Już wtedy określona jest płeć dziecka, kolor oczu, włosów, skóry… itd. A każdy maluch jest wyjątkowy i niepowtarzalny!
Panie, moje serce się nie pyszni i oczy moje nie są wyniosłe. Nie gonię za tym, co wielkie, albo co przerasta moje siły. Przeciwnie: wprowadziłem ład i spokój do mojej duszy. Jak niemowlę u swej matki, jak niemowlę – tak we mnie jest moja dusza. Izraelu, złóż w Panu nadzieję odtąd i aż na wieki! (Ps 131)
Kiedy jestem przestraszona, zalękniona, za bardzo liczę na siebie, czuję się za słaba albo do mojego serca próbuje się wkradać pycha – ten psalm pomaga mi poczuć się właśnie tak: „jak niemowlę u swej matki, jak niemowlę – tak we mnie jest moja dusza”. Ten psalm pomaga mi zobaczyć siebie we właściwym świetle Bożej miłości i przypomina mi, jakie jest moje właściwe miejsce: jestem dzieckiem kochanego Ojca i kochanej Mamy i nie muszę się bać, nie muszę wszystkiego umieć i dbać o to „co przerasta me siły”… A ponadto, moje zadanie to nie wywyższanie się, ale – zaufanie.
Właśnie – dziecko mamy. Niemowlę u swojej mamy powinno czuć się najbezpieczniej. Tam powinno odnaleźć spokój, bezpieczeństwo, miłość. Podobnie (i tym bardziej) maleństwo jeszcze nienarodzone. Przecież dla poczętego życia ludzkiego łono matki to najcudowniejsze miejsce na ziemi, gdzie mały człowiek ma wszystko, czego mu trzeba, aby żyć i rozwijać się! Nawet jeśli to mieszkanko nie może podtrzymać maluszka przy życiu, bo choroba jest silniejsza – to jednak tam dziecko czuje się dobrze. A jednak… Są takie sytuacje, gdy to najcudowniejsze mieszkanie staje się miejscem zagłady…
Może więc warto spojrzeć na to wszystko z prostotą? Jest życie – ma prawo żyć! Nie wolno go zabijać! Tym bardziej, gdy jest chore i słabe. A jeśli jednak sytuacja przerasta siły? Wtedy warto zwrócić się do Mamy. Bo jest taka Mama, która może utulić każde niemowlę i każdego człowieka na każdym etapie jego życia. Tą Mamą jest Maryja. To w Jej łonie można się skryć, wsłuchać się w bicie Jej Niepokalanego Serca. I żyć. I nie odbierać życia drugiemu. Dać się pokierować, by do duszy znów wprowadzić ład i spokój, „jak niemowlę u swej Matki”…
* * *
Z życia małego człowieka: Czy wiesz, że od 16. tygodnia (koniec 4. miesiąca) od poczęcia maluch jest wrażliwy na smak wód płodowych? Im są słodsze, tym dziecko wolniej je połyka! Smakuje je dokładnie, a jego serce bije wtedy szybciej.

Dziękuję, że mnie stworzyłeś tak cudownie! Godne podziwu są Twoje dzieła (Ps 139,14)
O Panie, nasz Boże, jak przedziwne Twe imię po wszystkiej ziemi! Tyś swój majestat wyniósł nad niebiosa. Sprawiłeś, że [nawet] usta dzieci i niemowląt oddają Ci chwałę, na przekór Twym przeciwnikom, aby poskromić nieprzyjaciela i wroga. Gdy patrzę na Twe niebo, dzieło Twych palców, księżyc i gwiazdy, któreś Ty utwierdził: czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, i czym syn człowieczy, że się nim zajmujesz? Uczyniłeś go niewiele mniejszym od istot niebieskich, chwałą i czcią go uwieńczyłeś. Obdarzyłeś go władzą nad dziełami rąk Twoich; złożyłeś wszystko pod jego stopy: owce i bydło wszelakie, a nadto i polne stada, ptactwo powietrzne oraz ryby morskie, wszystko, co szlaki mórz przemierza. O Panie, nasz Panie, jak przedziwne Twe imię po wszystkiej ziemi! (Ps 8)
O Panie, nasz Panie, jak przedziwne Twe imię po wszystkiej ziemi!. Ty tak pięknie utkałeś człowieka w łonie mamy, Ty znasz go w całości, zanim jeszcze pozna go świat… Ty od początku kochasz każdego maluszka, pragniesz jego istnienia i chcesz podzielić się z nim najcenniejszym Darem – sobą. Ogrom Twojej miłości jest tak wielki, że chcesz dzielić się nią i powoływać do życia nowego człowieka, włączając w to dzieło miłości rodziców. Ty tak bardzo troszczysz się o każdego maluszka, że dajesz mu wspaniałych opiekunów – mamę i tatę, aby dali mu to wszystko, czego potrzebuje, a nade wszystko bezpieczeństwo i miłość. Ty tak pięknie stworzyłeś cały świat dla człowieka! Ty stworzyłeś także innych ludzi, aby byli oni wsparciem dla mamy, taty i maluszka już od pierwszych chwil od jego poczęcia. Przed Tobą, Panie Boże, nic nie jest zakryte, a dla Ciebie nie ma rzeczy niemożliwych! Tak więc sprawiasz, że nawet, gdy cały świat krzyczy przeciw tym bezbronnym, to one i tak oddają Ci chwałę. Choć jeszcze nie umieją mówić… Bo są stworzone przez Ciebie i dla Ciebie. A jeśli nie dane im się będzie narodzić, one nie odpłacą swoim krzywdzicielom złem… ale będą się wstawiać u Ciebie za swoich rodziców, lekarzy, rządzących…
Twoje imię jest przedziwne, bo tak bardzo ukochałeś człowieka, że oddałeś mu cały świat. Oddałeś mu samego Siebie. Wyryłeś go na swoich dłoniach. I nazwałeś człowieka swoim Dzieckiem. Dałeś także człowiekowi Maryję, najlepszą Mamę, aby ona była dla nas wzorem miłości i przyjmowania życia.
I choć świat wciąż będzie mówił i krzyczał, będzie negował wartość i godność każdego ludzkiego życia, to i tak Ty jesteś zwycięzcą. Ty o każdym, najmniejszym stworzeniu pamiętasz, a szczególnie troszczysz się o człowieka. I przypominasz, że kto przyjmuje „jedno z tych małych”, przyjmuje tak naprawdę Ciebie. Przez to pokazujesz, że każdy człowiek, na każdym etapie swojego życia ma niezbywalną godność i ogromną wartość w Twoich oczach!
Pomagaj nam więc, byśmy i my byli świadkami życia i głosili Ciebie wszędzie tam, gdzie nas posyłasz. Amen.
* * *
Z życia małego człowieka: Czy wiesz, że wiele chorób dziecka można leczyć jeszcze w łonie mamy? Mogą temu służyć m.in. operacje wewnątrzmaciczne. Pierwsza tego typu operacja odbyła się w 1981 roku. Dzięki takim zabiegom można leczyć m.in. rozszczep kręgosłupa, przepuklinę przeponową, zespół przetoczenia krwi między bliźniakami czy chorobę hemolityczną. Również w Polsce takie operacje są wykonywane.

Jestem mały, ale cały – od poczęcia!






