joomla templates top joomla templates template joomla

Biały Kwiat

 

Czystość przedmałżeńska jest także przygotowaniem na przyjęcie w pełni obecności Chrystusa w Sakramencie Małżeństwa.

 

Co czujesz, kiedy wyobrażasz sobie piękny, biały kwiat? Jakie emocje Ci towarzyszą? Z czym kojarzy Ci się biel tego kwiatu? 

Czy chciałbyś być takim czystym, pięknym kwiatem w Bożym ogrodzie? A może, choć jest w Tobie pragnienie piękna i czystości, nie masz już nadziei na to, że w Twoim życiu coś może się zmienić?

Jezus: Mam dzieci swoje dziewicze, mam żyjące w małżeństwie, czyste i święte, ale mam jeszcze inne – poranione i pełne blizn, które nurzały się na dnie błota nieczystości i, choć walczyły i wróciły w Me ramiona, żyją w swym przekonaniu napiętnowane, bo zdeptały swe dziewictwo i służyły namiętności i szatanowi.

O wy, ukochane dzieci, wam przypomnieć muszę, że gdyście obmyły dusze łzami żalu i obmyły się we Krwi Mojej, i gdy w swej czystości żyjecie, chcąc tylko Mi służyć, jesteście równie dziewicze sercem i duszą jak te, które nigdy niewinności nie utraciły. Czcicie jako Mą wielką świętą oblubienicę – Magdalenę. Jej czysta miłość uczyniła jej duszę białą, jak u nowo ochrzczonego dziecka, jak dziewiczą duszę niewinnego dziewczęcia. Mam was głęboko zamknięte w Sercu Swoim i miłuję jako Me oblubienice” (Dialogi 2955-2956).

Ten fragment Dialogów bardzo mnie poruszył, ponieważ ja też przeżyłam podobne oczyszczenie dzięki Maryi.

Najpierw trochę o mnie. W 2004 roku wróciliśmy z rodziną do Polski z Meksyku, gdzie mój tata był ambasadorem. Mieszkaliśmy tam ponad cztery lata, a Sanktuarium Matki Bożej z Guadalupe znajdowało się trzydzieści minut drogi od naszego domu. Moja mama pod koniec pobytu w Meksyku uległa wypadkowi samochodowemu i wylądowała w szpitalu w bardzo ciężkim stanie. Po modlitwie znajomego ojca franciszkanina za wstawiennictwem Dziewicy z Guadalupe mama poczuła się dobrze. Przed operacją, która miała się odbyć, wykonano kolejne badania i okazało się, że na zdjęciach wszystko jest w normie. Było to niewytłumaczalne dla lekarzy. 

Krótko po naszym powrocie do Polski ten sam ojciec przyjechał w odwiedziny i wtedy zapytał moją mamę, czy robi coś, żeby podziękować Matce Bożej za cud uzdrowienia. Od tego czasu, czyli od 2005 roku, mama zaczęła organizować u nas w domu Święto Matki Bożej z Guadalupe. Na początku przyszło około piętnastu osób. Modliliśmy się na Różańcu, słuchaliśmy meksykańskiej muzyki i jedliśmy przyrządzone przez mamę potrawy kuchni meksykańskiej. Z roku na rok przychodziło coraz więcej ludzi. Pewnego razu z tej okazji odbyła się w naszym domu nawet Msza Święta. Już wtedy dojrzewało we mnie pragnienie ewangelizacji i śpiewania na cześć Boga i Maryi. Zaczynałam też organizować mały zespół, w którego skład wchodzili znajomi ze szkoły.

Mając 15 lat, zaczęłam spotykać się z chłopakiem. On nie chodził do kościoła. Nasza rodzina za to od zawsze razem się modliła. Wtedy nie wyobrażałam sobie, że na świecie mogą być ludzie, którzy nie wierzą. Gdy tylko dowiedziałam się, że mój chłopak nie chodzi do kościoła, postanowiłam go nawrócić. Zaczęliśmy razem chodzić na Mszę Świętą. Najpierw był otwarty na wiarę, lecz po jakimś czasie moja pobożność zaczęła mu przeszkadzać.

Już od początku tej relacji zadawałam sobie pytania: „Kiedy zaczyna się grzech nieczystości? Co można? Czego nie można?”. Nikt za bardzo nie potrafił odpowiedzieć mi na te pytania. Księża podczas spowiedzi mówili, że my, młodzi, sami musimy wyznaczyć sobie granice. Ostrzegali przed nieczystością, ale nigdy konkretnie. Teraz już wiem, że gdy zaczęłam się siebie pytać o to, czy to już grzech… to był już grzech. Tę zależność zrozumiałam dopiero później, na wykładzie Pani Wandy Półtawskiej u nas w szkole. Mówiła, że człowiek ma wrodzoną niewinność i kiedy ta niewinność zostaje naruszona, zaczynamy mieć wątpliwości, zaczynamy się pytać. Zatem – jeśli nurtują Cię te pytania, uważaj – możesz już trwać w grzechu…

 

Teraz już wiem, że gdy zaczęłam się siebie pytać o to, czy to już grzech… to był już grzech.

 

Grzech działa jak bumerang. Przynosi chwilową przyjemność,
a potem niszczy relację. Tak też było z nami. Byliśmy razem półtora roku. Pierwsze pół roku było czasem błogim i bezkonfliktowym, jednak w miarę wchodzenia w grzech nieczystości nasz związek się psuł i stawał się coraz bardziej burzliwy. Przez rok czułam się bardzo samotna, popsuły się moje relacje w rodzinie, dużo płakałam i miałam żal do Pana Boga. Mówiłam: „Dlaczego, Panie Boże, jest mi tak źle? Przecież się modlę, chodzę na majówki, nabożeństwa, odmawiam codziennie Różaniec. Czemu jest mi tak źle?”. Pamiętam też, że pisałam wtedy bardzo smutne piosenki, w których obwiniałam siebie za to, co przeżywam. Ciągle szukałam prawdy, ale byłam zaślepiona. Tak jakby ktoś zakrył mi oczy. Miałam wiele wątpliwości w  sferze czystości. Bałam się, że mój chłopak mnie zostawi, a bardzo pragnęłam miłości. Mojego taty nie było w domu, ponieważ pracował w innym kraju, a starszy brat wyjechał na studia. Brakowało mi męskiego oparcia i rady. Pan Bóg ciągle pukał do mojego serca i upominał mnie swoim Słowem:

„Dawaj Najwyższemu tak, jak On ci daje, hojnie, na miarę swych możliwości, ponieważ Pan jest tym, który odpłaca i siedem razy więcej odda tobie” (Syr 35, 9-10).

Wiedziałam, że Panu Bogu chodzi o to, by zawierzyć Mu ten związek, zakończyć go przynajmniej na jakiś czas, bo wtedy będzie mógł mi pobłogosławić, ale w tamtym czasie Jezus jeszcze nie był na pierwszym miejscu w moim życiu. Często też miałam wątpliwości, czy idę dobrą drogą, na przykład gdy porównywałam nasz związek do pewnego małżeństwa, które było bardzo pobożne. Myślałam: „Asia i Darek, gdy jeszcze nie byli małżeństwem, na pewno inaczej się zachowywali…”. By uratować moje dziewictwo, Bóg posłużył się moją mamą. Bardzo często się z nią wtedy kłóciłam, ale mimo wszystko słuchałam. Pewnego razu mama zakazała mi się spotykać z tym chłopakiem przez okres ferii. Byłam bardzo zła, ale dzięki resztce posłuszeństwa zgodziłam się i pojechaliśmy z rodziną do Sanktuarium Matki Bożej w Licheniu. Tam postanowiłam pójść do spowiedzi, bo w drodze znów pokłóciłam się z mamą. Wtedy bardzo często chodziłam do spowiedzi, bo czułam się brudna, ale nie wiedziałam dlaczego. Raczej nie spowiadałam się z grzechu nieczystości, a jeśli już, to bardzo ogólnie.

 

Człowiek ma wrodzoną niewinność i kiedy ta niewinność zostaje naruszona, zaczynamy mieć wątpliwości, zaczynamy się pytać.

 

W Licheniu wyspowiadał mnie starszy ksiądz. Postanowił zrobić mi rachunek sumienia w trakcie spowiedzi, i tam po raz pierwszy wymienił mi grzechy nieczyste, rodzaje pocałunków itd. Było mi bardzo wstyd, ale po tym, jak odeszłam od konfesjonału, szatan zaczął mnie kusić: „Popatrz, to taki stary ksiądz. On ma jakieś przedwojenne zasady. Część rzeczy odpuść sobie, ale nie wszystko”. I z takim postanowieniem połowicznej poprawy odeszłam od konfesjonału.

Diabeł wie, że jeśli będziemy letni, to łatwiej ściągnie nas w dół. W Księdze Apokalipsy Bóg mówi takie słowa: „Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust” (Ap 3, 15-16). Tego samego dnia udaliśmy się do innego księdza, który był egzorcystą. Na początku pytał się moich braci, kto z nas jest najpobożniejszy, a oni wskazywali na mnie. Ksiądz po tym, jak pomodlił się nad nami, powiedział do mnie: „Z Tobą jest coś nie tak”. Wtedy zostaliśmy sami i zadał mi jedno pytanie, które mnie przeszyło: „Jak ma się ta Twoja sprawa z czystością?”. W tym momencie powiedziałam w myślach: „Panie Boże, ja już Ci wierzę!”. Ten ksiądz widział mnie pierwszy raz w życiu, nie mógł wiedzieć, co mi jest. Tego dnia postanowiłam żyć z Bogiem na 100%. Zrozumiałam, że tylko Bóg jest najważniejszy w życiu. Znalazłam prawdę, której tak szukałam. Maryja obudziła mnie do wiary! I co dalej? Gdy wróciłam do domu, ksiądz ten bardzo mnie wspierał. Za radą jego i bliskich postanowiłam zrobić sobie przerwę od tego chłopaka, by przyjrzeć się tej relacji z boku.

 

Diabeł wie, że jeśli będziemy letni, to łatwiej ściągnie nas w dół.

 

Wtedy też poszłam na Mszę Świętą z modlitwą o uzdrowienie. Po raz pierwszy w pełni, swoimi słowami, zawierzyłam swoje życie Panu Jezusowi. Powiedziałam, że nie muszę być z tym chłopakiem, choć byłam bardzo zakochana. Chciałam, by zapanował w moim sercu pokój, żeby po prostu było dobrze. Nic nadzwyczajnego nie poczułam. Dopiero po zakończeniu Mszy Świętej, gdy młodzież zaczęła uwielbiać Pana Boga i podnosić ręce, ja zapragnęłam tego samego. Poszłam do przodu i podniosłam ręce. Wtedy jeszcze nie znałam za dobrze religijnych piosenek, ale śpiewałam i patrzyłam na krzyż. Łzy zaczęły mi płynąć po policzkach. Poczułam się tak bezpiecznie, jakby Bóg Ojciec wziął mnie w swoje ręce. Tego też dnia dostałam zaproszenie do scholki w parafii Wieczerzy Pańskiej w Lublinie, z której parę miesięcy później powstał zespół Razem za Jezusem.

Dopiero po tym czasie przerwy od chłopaka zrozumiałam, że dopóki się nie zmieni, nie możemy być razem, bo będziemy letni. Bardzo chciałam, by doświadczył żywego Boga, tak jak ja, jednak on nie chciał. Każdy, kto doświadczy Miłości Bożej, musi o tym mówić: „Bo my nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli” (Dz 4, 20). Mój chłopak myślał, że ktoś mi zrobił pranie mózgu, że wstąpiłam do jakiejś sekty, a ja po prostu byłam szczęśliwa, radosna, pełna pokoju i strzegłam mojej czystości. Dwa tygodnie po tym, jak z nim zerwałam, dowiedziałam się, że ma już inną dziewczynę. Przebaczyłam mu wszystko. Często przypominały mi się różne sytuacje, w których mnie ranił, i wtedy mówiłam: „Panie Jezu, przebaczam”… Mam nadzieję, że on też mi przebaczył i życzę mu jak najlepiej. W tym też czasie zaczęłam chodzić na spotkania Wspólnoty Effatha i udzielać się w Pallotyńskiej Szkole Nowej Ewangelizacji, gdzie poznałam młodych ludzi o takich samych jak ja poglądach. To było bardzo odkrywcze, bo często w klasie jako jedyna broniłam Bożych przykazań. Widząc, jak oni się modlą, ja też tak chciałam. Zobaczyłam, że o wiele więcej radości przynosi mi śpiewanie na chwałę Pana niż na swoją. Wcześniej miałam rockowy zespół i pisałam świeckie piosenki, a gdy zbliżyłam się do Jezusa, zaczęłam pisać o Nim i o Matce Bożej. Wtedy też Pan Jezus zaczął spełniać moje pragnienia ewangelizacji i uwielbiania Go.

 

Poczułam się tak bezpiecznie, jakby Bóg Ojciec wziął mnie w swoje ręce.

 

Jest jeszcze jeden szczegół, o którym chciałabym powiedzieć. Rok przed moim obudzeniem do wiary miało miejsce prorocze wydarzenie. Razem z mamą jechałyśmy na Jasną Górę i odmawiałyśmy Różaniec. W pewnym momencie opona samochodu pękła i dachowałyśmy. Zupełnie nic nam się nie stało, choć samochód nadawał się do kasacji. Gdy wyszłyśmy na zewnątrz, strażak z OSP podszedł do nas i powiedział: „Czy wiedzą Panie, kto was uratował?”. My nie za bardzo wiedziałyśmy, o co mu chodzi. Wtedy on pokazał nam naszą szybę w samochodzie, gdzie były przyklejone dwa obrazki: Matki Bożej Licheńskiej oraz Matki Bożej z Guadalupe. Podczas wypadku powypadały one z Pisma Świętego mojej mamy. To właśnie rok po tym wydarzeniu Maryja obudziła mnie do wiary w Licheniu,
a krótko potem poczułam przynaglenie, by zapraszać coraz więcej ludzi na Święto Matki Bożej z Guadalupe do naszego domu. Mogę śmiało powiedzieć, że dzieło Wspólnoty Guadalupe rozkwitło dzięki wygranej walce o czystość. Maryja pragnie, byśmy byli Jej ambasadorami czystości w świecie. Długo nie mogłam sobie przebaczyć moich grzechów, mimo spowiedzi. Bardzo żałowałam, że dałam się złemu tak oszukać. Krótko po moim wstąpieniu do Wspólnoty Effatha byliśmy na rekolekcjach, gdzie rozeznawaliśmy swoje charyzmaty. Podczas modlitwy jedna osoba powiedziała mi, że jestem kwiatem w ogrodzie Pana Boga oraz że mam charyzmat uwielbienia i dar prostoty. Wróciłam na swoje miejsce i zaczęłam dziękować Bogu za te dary. Osoba, która się modliła nade mną, nagle podbiegła do mnie i powiedziała: „Jeszcze jedno – Ty jesteś białym kwiatem w tym ogrodzie”. Dzięki tym słowom zrozumiałam, że Pan Bóg mnie oczyścił, a widząc mój żal i łzy, obmył mnie swoją Przenajdroższą Krwią.

 

Mogę śmiało powiedzieć, że dzieło Wspólnoty Guadalupe rozkwitło dzięki wygranej walce o czystość.

 

Z perspektywy czasu widzę, że dzięki tamtemu doświadczeniu Pan Bóg uwrażliwił mnie w sferze czystości, przez co mogę pomagać innym.

 

Świadectwo pochodzi z książki
Czas Maryi. Czas na Czystość.

Maryja pragnie, byśmy byli Jej ambasadorami czystości w świecie. Rekolekcje organizowane przez Wspólnotę Guadalupe (2021).

 

Źródła:

  1. Krakowiecka, Dialogi, Rodzina Serca Miłości Ukrzyżowanej, Poznań 2010, s. 925.

 


Zamów Książkę nr 1

Zamów Książkę nr 2

VideoBlog Guadalupe

Logowanie

Wyłącznie dla członków Wspólnoty i jej Dzieł. Informacje: admin@guadalupe.com.pl

Kontakt

e-mail zespół:
zespol@guadalupe.com.pl
administrator strony: admin@guadalupe.com.pl